środa, 28 maja 2014

nr 86 Trabant P50 Limousine Kultowe Auta PRL-u

Trabant P50 Limousine był produkowany w Zwickau (DDR) od 1958 do 1964 roku. Trabant jest znany ze swoich spalin, które siwym kolorem zabarwiały na moment wszystko co znajdowało się zanim. Nazwa Trabant po niemiecku znaczy sputnik nazwali go na cześć radzieckiego satelitę wystrzelonego w kosmos. Trabant był bardzo zwrotny i spisywał się znakomicie w mieście. Wadą wszystkich tych samochodów był za słaby silnik, zmieniono to dopiero w latach 90' na silnik od VW Polo, były to już ostatnie lata produkcji. Żeby dostać wyrób z Zwickau trzeba było się zasłużyć dla kraju a z odrobiną szczęścia dostać talon i poczekać na niego parę lat. Karoseria była zrobiona z duroplastu. Zapewniało to, że w razie wypadku samochód nie zgniecie się tylko popęka. Wszystko było oparte na ramie i metalowych wytłoczeniach- podłodze. Następcą był model 601, większy i bardziej kanciasty brat. Dziś kolekcjonerzy kupują i remontują lub tuningują te auta bo są naprawdę urokliwe np. post prawie z roku temu tam jest zdjęcie.

Model bardzo malutki i cieniutki. Jest naprawdę mały ma około 7,5 cm. Kolor może być ale moim zdaniem lepszy był by niebieski. Tylne lampy są zrobione z jednego odlewu (dziwnie to wygląda). Klamki są częścią karoserii ale mniejsza oto są krzywo zaprojektowane. Przód wygląda dość obiecująco. Tylna rejestracja (nie wiem jak w innych przypadkach) wystaje 2 mm poza obrys klapy. Te elementy mocno psują efekt końcowy i ocena trochę się zniża.

Dane techniczne:
Silnik: dwucilindrowy, dwusuwowy, o pojemności 500 ccm
Prędkość maksymalna: 90 km/h, przyspieszenie: 20 sek. do 80 km/h
Zużycie paliwa: 6,3-8,5 l/100 km
Moc: 20 KM
Wymiary: długość - 3361 mm, szerokość - 1493 mm, wysokość - 1460 mm
Masa własna: 620 kg, dopuszczalna masa całkowita: 950 kg



2 komentarze:

  1. Very good this Trabant, to date he had not seen the previous version in a good color combination like this.

    A good part

    Thanks for sharing

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co tak cicho tu u Ciebie? Chyba nie porzuciłeś bloga?:)

    OdpowiedzUsuń